![]() |
aaa |
![]() |
sprzedaż z Polski do Niemiec - kwestie VAT |
![]() |
CE na lampy i liczniki rowerowe |
![]() |
|
![]() |
profile fasadowe - eksport do Niemiec |
Na co naraża się firma posługująca się nielegalnym oprogramowaniem? Dziś można powiedzieć, że przede wszystkim - wstrzymuje własny rozwój. W szczególności dotyczy to wykorzystania technologii do tworzenia przewagi konkurencyjnej w innowacjach. W świetle nowych tendencji w przyjmowaniu przez państwa regulacji dotyczących praw własności intelektualnej w branży IT - naraża się także na pewne wykluczenie z grona podmiotów uczestniczących w głównym nurcie obiegu gospodarczego. Z tego nurtu są już bowiem systematycznie wyłączane podmioty łamiące prawa własności intelektualnej, co dotyczy nie tylko bezpośredniego dostawcy, lecz także wszystkich firm w jego łańcuchu dostaw. Oczekuje się, że najwięksi globalni gracze sami będą wykluczać takie firmy z grona swoich partnerów. Cień podejrzenia o współpracę z łamiącymi prawa własności intelektualnej naraża je bowiem na utratę dostępu do rynków rozwiniętych. To bardzo ważna przesłanka, gdyż polska gospodarka jest coraz silniej zglobalizowana - w tegorocznym rankingu najbardziej zglobalizowanych gospodarek na świecie (opracowanym przez Ernst & Young i Economist Intelligence Unit) zajęliśmy 25. miejsce.
Co więcej, można szacować straty z tytułu piractwa ponoszone przez polską gospodarkę, które najlepiej widać, jeśli się przedstawi skalę utraconych korzyści. W przypadku piractwa komputerowego (według oceny organizacji Business Software Alliance - BSA), ograniczenie w ciągu dwóch lat skali zjawiska o 10% przyniosłoby wzrost PKB o ponad 4 mld PLN, a wzrost wpływów z podatków sięgnąłby 602 mln PLN! Ograniczenie piractwa o 10% w ciągu czterech lat przyniosłoby wzrost produktu krajowego brutto o ponad 3 mld PLN, a wzrost wpływów z podatków o 446 mln PLN; szacuje się także, że zyskalibyśmy 1,8 tys. nowych miejsc pracy w IT. Katalog proponowanych działań jest w tym wypadku znany od lat. Zdaniem Krzysztofa Janiszewskiego z polskiego oddziału koncernu Microsoft „rolą firm branży IT jest przede wszystkim edukacja w zakresie ochrony własności intelektualnej oraz współpraca z urzędami administracji publicznej w celu skutecznego egzekwowania przepisów prawa chroniących dostawców oprogramowania. W ostatnim czasie działania w zakresie kontroli legalności oprogramowania używanego w firmach podjęły również organy kontroli skarbowej, które otrzymały nowe uprawnienia oraz zostały w tym celu przeszkolone przy współpracy z firmami z branży IT. Przykład dla biznesu idzie z góry - coraz więcej ministerstw i urzędów administracji publicznej wdraża systemy zarządzania oprogramowaniem, które pomagają w skutecznym i odpowiedzialnym administrowaniu zasobami IT".
Konkurencja musi być uczciwa
Zapewnienie uczciwej konkurencji od lat przyświeca prawodawcom na dojrzałych rynkach. To sposób na kształtowanie - lub niekiedy naprawianie - relacji z rynkami krajów wschodzących, rozwijających się. Przed 10 laty głośne były sprawy, kiedy najwięksi światowi producenci, właściciele globalnych marek zmuszeni byli do rewizji i uporządkowania swoich łańcuchów dostaw, aby z grona partnerów i podwykonawców wyeliminować firmy łamiące prawa pracownicze, prawa człowieka lub niszczące środowisko naturalne. Przypomnijmy, jak duży rozgłos i zainteresowanie światowej opinii publicznej towarzyszyło ujawnionym przypadkom naruszenia tych praw przez wielkie koncerny odzieżowe czy producentów sprzętu elektronicznego. Opierając część lub większość swojej produkcji na partnerach w krajach słabo rozwiniętych, firmy te nie zapewniły respektowania owych praw przez poddostawców i partnerów biznesowych. Na fali krytyki wiele branż całkowicie zmieniło organizację produkcji i dystrybucji, wprowadzając monitorowanie i doskonalenie działań w całych łańcuchach dostaw. Znaczenia nabrała wówczas koncepcja CSR - społecznej odpowiedzialności biznesu - która dziś już okrzepła i weszła do głównego nurtu zarządzania, mając wypracowane standardy, a także metody pomiaru i porównań.
Pirat nie sprzeda w Stanach Zjednoczonych
Drugą falę podobnych regulacji ukierunkowanych na walkę z nieuczciwą konkurencją zapowiada widoczna już tendencja wzmacniania pozycji właścicieli praw intelektualnych. Czas po temu najwyższy. Wzrost kradzieży własności intelektualnej w ciągu ostatnich dwóch dekad Baker & McKenzie szacuje na około 10 000%. Amerykańska Izba Handlu ocenia, że tylko w przypadku rynku oprogramowania w 2011 r. ukradzione zostaną dobra intelektualne o wartości 45 mld USD. Jeśli doliczyć związane z piractwem koszty, które ponosi światowa gospodarka, można mówić o ok. 750 mld USD. Gospodarczy i społeczny koszt podróbek i piractwa w skali światowej może sięgnąć w 2015 r. 1,7 bln USD i co roku będzie groził likwidacją 2,5 mln miejsc pracy. Według KPMG, przeciętne polskie przedsiębiorstwo średniej wielkości traci rocznie z tytułu niezabezpieczenia lub utraty praw własności intelektualnej ok. 4 mln PLN. W przypadku dużych firm straty sięgają 1% rocznych przychodów.
Badanie przeprowadzone przez BSA (Business Software Alliance) wykazało, że 94% europejskich firm wskazuje technologie informatyczne jako ważny element sukcesu swojej działalności. Dlatego może zaskakiwać fakt, że aż 36% oprogramowania w firmach Unii Europejskiej jest używane bez ważnej licencji (dla porównania - w USA około 20%). Najgorzej sytuacja wygląda we Francji, gdzie tylko w 2010 r. straty finansowe na skutek korzystania z nielegalnego oprogramowania wyniosły 2,6 mld USD. Na kolejnych miejscach są Niemcy (2,1 mld), Włochy (1,9 mld) i Wielka Brytania (1,8 mld). W korzystaniu z nielegalnego oprogramowania niechlubnie przoduje region Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie aż 64% instalacji programów komputerowych jest nielegalnych, podczas gdy w Europie Zachodniej ten współczynnik wynosi 34%. W Unii Europejskiej krajem, który może się pochwalić najniższym odsetkiem nielegalnych kopii oprogramowania, jest Wielka Brytania (27%), natomiast liderami tej czarnej listy są Bułgaria i Rumunia (odpowiednio 67% i 65%). Prawdopodobnie wynika to z mniejszej skuteczności egzekwowania prawa i stosowania środków zapobiegających korzystaniu z nielicencjonowanych programów komputerowych.
Nielegalne oprogramowanie to nie tylko utracone przychody z tytułu opodatkowania, lecz także redukcja miejsc pracy. Badania BSA wykazały, że zmniejszenie komputerowego piractwa o 10 punktów procentowych z 35% w 2009 roku do 25% w 2014 pozwoliłoby na utworzenie w krajach Unii Europejskiej 61 500 nowych miejsc pracy.
Większość państw należących do Unii Europejskiej nie przyjęła jeszcze odpowiednio surowych i efektywnych regulacji prawnych ułatwiających karanie i zwalczanie piractwa, chociaż obowiązują w nich ustawy, które określają kradzież własności intelektualnej jako przestępstwo. W Wielkiej Brytanii zagrożone jest ono grzywną w wysokości 20 000 GBP i 6 miesiącami więzienia. We Francji kradzież oprogramowania może kosztować przestępcę 300 000 EUR i 3 lata więzienia, podczas gdy w Niemczech to 5 lat więzienia lub grzywna. Obecnie Komisja Europejska zapowiada pracę nad zmianami prawa w tym zakresie i będzie rozważać wprowadzenie w życie bardziej dotkliwych sankcji karnych i finansowych, które mogłyby skutecznie zmniejszyć poziom wykorzystania nielicencjonowanego oprogramowania przez europejskie firmy.
Tymczasem na świecie pojawiają się pierwsze przykłady legislacji zakazujących sprzedaży produktów powstałych przy braku poszanowania własności intelektualnej producentów sprzętu i oprogramowania. W ostatnim czasie uchwalono w amerykańskich stanach Waszyngton i Luizjana prawo wprowadzające zakaz sprzedaży produktów, które powstały w firmach posługujących się nielegalnym i niezalegalizowanym oprogramowaniem lub sprzętem. Niewykluczone, że w ślad za nimi pójdą kolejne stany albo też uchwalone zostanie prawo federalne dotyczące tych zagadnień.
Nowe regulacje stanów Waszyngton i Luizjana umożliwiają wystąpienie na drogę prawną przeciwko firmie wykorzystującej nielegalne oprogramowanie lub sprzęt komputerowy w produktach, które mają być sprzedawane na ich terenie. Sankcja dotyczy także przypadków, kiedy jakakolwiek część produktu, dostarczona na przykład przez partnera biznesowego, powstała przy użyciu pirackiego oprogramowania. Towary takie są zagrożone konfiskatą i sądowym zakazem sprzedaży. Ustawa przewiduje, że po wezwaniu od producenta będącego właścicielem praw własności intelektualnej przedsiębiorca będzie miał 90 dni na zalegalizowanie posiadanych rozwiązań informatycznych.
Powstawanie takich regulacji pokazuje, że temat ochrony własności intelektualnej i nowe jej formy są istotne dla ustawodawców dbających o zdrowe podstawy konkurencyjnej gospodarki. Takie przepisy pokazują również, że korzystanie z nielegalnego oprogramowania jest zagrożone już nie tylko sankcjami karnymi, lecz także może wprost doprowadzić do wymiernych strat biznesowych oraz zamyka drogę ekspansji na zagraniczne rynki.
Potrzeba dojrzałego zarządzania informatyką
Opisana powyżej legislacja, podobnie jak większość tego typu aktów prawnych, jest wymierzona przede wszystkim w piractwo intelektualne firm chińskich. Polska nie znajduje się na szczęście w gronie krajów z największym odsetkiem nielegalnego oprogramowania lub sprzętu, choć w zestawieniu krajów Unii Europejskiej zajmujemy, niestety, miejsce tuż za niechlubnym podium. Według badań Ipsos w Polsce, 15% respondentów przyznaje, że zawsze kupuje oprogramowanie nielegalnie, a 33% - przeważnie nielegalnie. Dla porównania, w Chinach aż 86% użytkowników komputerów przyznaje się do nielegalnych działań (47% na całym świecie). Coroczne szacunki prowadzone przez BSA dowodzą ponadto, że odsetek pirackich instalacji w naszym kraju systematycznie spada. Dzięki temu np. w ubiegłym roku Stany Zjednoczone wykreśliły nas z grupy krajów podlegających obserwacji ze względu na skalę naruszania praw własności intelektualnej. Straty branży oprogramowania w Polsce z tytułu piractwa szacowane są jednak na ok. 550 mln USD. Jest to jasna przesłanka, aby spodziewać się, że jej przedstawiciele będą aktywni na polu ochrony swoich dóbr intelektualnych, sięgając po akty prawne w rodzaju opisanych powyżej.
Rysująca się tendencja do takiego sposobu regulowania kwestii własności intelektualnej oznacza także innego typu wyzwanie dla polskich firm. Aby rozmawiać o swoim sprzęcie i oprogramowaniu oraz dowodzić aktualności posiadanych licencji, firma musi dobrze zarządzać swoimi zasobami informatycznymi W przypadku dużych firm skalę tego wyzwania pogłębia z jednej strony liczba użytkowników, z drugiej zaś różnorodność platform, technologii, wersji itd. Nie jest tajemnicą, że brak zdolności wielkich firm do jasnego wykazania (z dokładnością do jednej licencji) legalności posiadanego oprogramowania stanowił dotąd punkt osłabiający ich pozycję w negocjacjach z dostawcami IT. Chlubne wyjątki potwierdzają regułę. Z kolei w małych firmach IT często nadal utrzymywane jest na poziomie najprostszym, bez dbałości o rozwój modelu zarządzania tą sferą i przy braku wykorzystania możliwości stwarzanych przez nowoczesne technologie informatyczne. Takie IT siłą rzeczy nie jest w stanie sprostać zadaniu bieżącego nadzoru nad sprzętowymi i aplikacyjnymi zasobami firmy.
Egzekwowanie przejrzystości w zarządzaniu zasobami IT i procesami biznesowymi wykorzystującymi nowe technologie stanowi zazwyczaj czynnik poprawiający kompetencje firmy w tym względzie. Przysparza jej to także dodatkowych korzyści wynikających z włączenia swojego IT w realizację strategii biznesowej. „Firmy wdrażające systemy zarządzania oprogramowaniem notują nawet kilkudziesięcioprocentowe oszczędności w budżetach przeznaczonych na zakup licencji. Tylko stale monitorując posiadane zasoby informatyczne, firmy mogą mieć pewność, że nie dojdzie do przykrych niespodzianek np. w trakcie kontroli skarbowej lub podczas eksportu towarów do USA. Microsoft wraz z innymi firmami skupionymi w organizacji Business Software Alliance służy wsparciem przez dostarczanie firmom informacji na temat korzyści płynących z wdrażania procesów Software Assets Management (SAM) oraz podmiotów realizujących audyty oprogramowania. BSA wraz z Krajową Izbą Gospodarczą pod patronatem Ministerstwa Gospodarki uruchomiło portal www.zrobtosamo.pl, gdzie można znaleźć szczegółowe informacje na temat SAM" - dodaje Krzysztof Janiszewski.
Memento dla spóźnialskich
Przez wiele lat koncerny międzynarodowe opierały się na usługach polskich podwykonawców, bazując na oferowanych przez nich niskich cenach. Utrzymanie takiego poziomu cen było możliwe częściowo dzięki nielegalnemu korzystaniu z technologii IT. W wielu przypadkach zleceniodawcy nie interesowali się, czy poddostawcy dbają o poszanowanie praw własności intelektualnej twórców oprogramowania. Ta przewaga szybko stała się jednak słabością. Oznacza to koniec zasady działania w myśl sentencji „będąc w Rzymie, czyń jak rzymianie; jeżeli będziesz gdzie indziej, żyj tak, jak tam". Wspomniane nowe przepisy, nazywane w USA „ustawą o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji" i wyznaczające wyraźną tendencję w ochronie praw twórców rozwiązań IT dotyczą producentów na całym świecie. Również polscy przedsiębiorcy powinni być świadomi tych regulacji, które mogłyby stać się dla nich szansą na wejście na amerykański rynek w miejsce firm nieuczciwie konkurujących.
Mieczysław Bąk
zastępca sekretarza generalnego ds. polityki gospodarczej w Krajowej Izbie Gospodarczej
prezes Instytutu Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym
Made by Webprovider