Obsługa klientów zagranicznych w kontraktach elektronicznych
2010-04-06 przez Biuletyn Euro Info
Procesy globalizacji w handlu są
faktem. Widać to zwłaszcza w odniesieniu do kontraktów zawieranych na
odległość. Często zdarza się wówczas, że jedną ze stron umowy jest
obcokrajowiec. Wspomniana sytuacja odnosi się szczególnie do handlu
elektronicznego, ponieważ zawartość strony WWW jest potencjalnie
dostępna dla
każdego użytkownika internetu. Zasadniczym ograniczeniem bywa jedynie
język
polski używany na witrynie. Dostrzegalnym trendem jest jednak tworzenie
innych
wersji językowych stron dla potrzeb konsumentów pochodzących spoza
terytorium
RP. Nasuwa to pytania o zakres ochrony konsumentów, którzy zawierają
umowy na
odległość W artykule skupimy się na transakcjach zawieranych z
obywatelami z
obszaru UE, uwzględniając niekiedy osoby pochodzące z innych zakątków
świata.
Prawo właściwe dla
kontraktów internetowych
W odniesieniu do transakcji
zagranicznych podstawowe znaczenie ma wskazanie prawa właściwego dla kontraktu,
czyli, mówiąc prościej, ustalenie przepisy i procedury którego państwa będą
miały zastosowanie do danego kontraktu. Wprawdzie prawodawstwo unijne wspiera
ujednolicanie systemów prawnych państw członkowskich Unii Europejskiej,
jednakże różnice między regulacjami różnych państw nadal bywają znaczące - i to
nawet w dziedzinach uregulowanych przez prawodawstwo wspólnotowe. Dlatego też w
transakcjach pomiędzy przedsiębiorcami na przykład Polskim i Niemieckim
zasadnicze znaczenie może mieć, czy objęci będą oni prawem Polskim, czy
Niemieckim.
Ustalenie tej kwestii należy do
dziedziny prawnej zwanej prawem prywatnym międzynarodowym. Jeszcze przed 2008
rokiem problemy związane z określeniem prawa właściwego dla umów regulowały
przepisy ustawy z dnia 12 listopada 1965 r. Prawo prywatne międzynarodowe,
które w pełni poddawało klientów zza granicy regulacjom krajowym. W 22 stycznia
2008 roku weszła w życie w Polsce Konwencja Rzymska o prawie właściwym dla
zobowiązań umownych, która z kolei została zastąpiona (aczkolwiek nie w
odniesieniu do wszystkich państw - stron Konwencji Rzymskiej) 17 grudnia 2009
roku rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) Nr 593/2008 z dnia 17
czerwca 2008 r. w sprawie prawa właściwego dla zobowiązań umownych (tzw. Rzym
I). Co te zmiany prawne oznaczają dla przedsiębiorców z Polski? Dla wszystkich
transakcji dokonywanych po 17 grudnia 2009 roku stosować należy unijne
rozporządzenie Rzym I. Transakcje dokonane wcześniej będą podlegały Konwencji
Rzymskiej lub ustawie Prawo prywatne międzynarodowe. Różnice między tymi
aktami, w szczególności między rozporządzeniem Rzym I, a ustawą z 1965 roku są
w wielu miejscach zasadnicze.
Podstawową różnicą, jaka zachodzi
pomiędzy nowymi zasadami prawa międzynarodowego prywatnego, a polską ustawą z
1965 roku jest kwestia zawierania umów z konsumentami. W celu zabezpieczenia
interesów konsumentów zawierających umowy transgraniczne, wprowadzone zostały
zasady, które wzmacniają udział prawa państwa pochodzenia klienta w kontaktach
z przedsiębiorcą. W przypadku braku umownego wyboru prawa właściwego
obejmującego kontrakt, prawem właściwym dla stosunków pomiędzy konsumentem a
przedsiębiorcą będzie prawo państwa miejsca zwykłego pobytu konsumenta, pod
warunkiem, że przedsiębiorca wykonuje swoją działalność w państwie właściwym
dla konsumenta lub w jakikolwiek sposób kieruje taką działalność do tego państwa.
Nie wyklucza to możliwości wyboru prawa właściwego umownie, innego niż prawo
miejsca zwykłego pobytu konsumenta, jednakże nawet w takim przypadku wybór nie
może prowadzić do pozbawienia konsumenta ochrony przyznanej mu na podstawie
przepisów, których nie można wyłączyć w drodze umowy, na mocy prawa, jakie
byłoby właściwe w przypadku braku wyboru. Takie zasady rozstrzygania kwestii
prawa właściwego mają na celu zachęcenie konsumentów do korzystania z
możliwości, jakie daje im rynek wewnętrzny. Wcześniej, jednym z powodów dla
których klienci niechętnie podchodzili do nabywania towarów i usług za granicą
była niepewność tego, czy w przypadku dokonywania zakupów za granicą zapewniona
im będzie odpowiednia ochrona prawna ze strony prawa, którego nie znają.
Przykład: Firma X z Polski oferuje swoje towary na kilku wybranych
rynkach krajowych Unii Europejskiej - w tym rynku fińskim. Klient z Finlandii
dokonał zakupu towaru firmy X, jednakże po przetestowaniu go rozmyślił się i
postanowił go zwrócić. Mimo, że w umowie z polską firmą wyraźnie wskazane jest
prawo polskie jako prawo właściwe, klient ma 14 dni na podjęcie decyzji o
zwrocie towaru (zgodnie z prawem fińskim), a nie 10 dni, jak wynikałoby z prawa
polskiego. W odwrotnej sytuacji (Firma X z Finlandii oferująca towary klientom
z Polski) również miałoby w tym przypadku zastosowanie prawo fińskie, gdyż
zapewnia ono konsumentom większy poziom ochrony.
Z punktu widzenia ochrony
konsumentów nie ma znaczenia rodzaj domeny internetowej wykorzystanej przez
przedsiębiorcę. Nie ulega wątpliwości, że ogromną popularnością cieszą się nie
tylko krajowe adresy domenowe .pl, ale także .com. Większego znaczenia nie
będzie miało korzystanie przez operatora sklepu internetowego z usług
hostingowych - czyli fizycznego utrzymywania jego strony na serwerach poza
granicami Polski.
Przykład:
Firma X prowadzi stronę internetową Sklep.pl, natomiast firma Y
funkcjonuje pod adresem Sold.com. Oba podmioty to polscy przedsiębiorcy.
Z perspektywy ochrony konsumentów nie ma znaczenia rodzaj adresu
domenowego ani nawet nazwa domeny kojarzona intuicyjnie z językiem angielskim.
W odniesieniu do handlu
elektronicznego bardzo ważne znaczenie ma również warunek, jaki został wskazany
w rozporządzeniu Rzym I, od którego uzależnione jest stosowanie przepisów
chroniących konsumentów - kierowanie działalności do państwa stałego pobytu
konsumenta. Wprowadzony został po to, by przedsiębiorcy działający w Internecie
nie zostawali wbrew swojej woli obejmowani przepisom prawnych państw, w których
nie są zainteresowani prowadzić działalności gospodarczej. Warunek ten
spełniony jest nie tylko wtedy, gdy przedsiębiorca wskazuje wyraźnie państwa,
na które kieruje swoją działalność, ale także gdy w przypadku umożliwienia
klientom składania zamówień na formularzach, w których można wskazać państwo
docelowe, dopuszcza zamówienia z danych krajów. Nie mają natomiast znaczenia
języki strony internetowej ani waluta, w jakiej podane są oferty.
Dla uniknięcia ewentualnych
wątpliwości sprzedający powinni wskazać na formy dostarczania towaru poza
granicami RP oraz wyraźnie określić klientom jakich państw oferują swoje
produkty. Mogą przy tym używać rozróżnienia pomiędzy obszarem Unii Europejskiej
a państwami trzecimi. Wskazane byłoby także sporządzenie podstawowych informacji
dla obcojęzycznych klientów. Nie oznacza to jednak konieczności stworzenia
określonych wersji językowych całej strony WWW lub katalogu towarów.
Najbardziej pożądany jest krótki opis składania zamówienia - krok po kroku,
jeśli pozostała zawartość witryny nie została przetłumaczona na języki obce. W
przypadku rozbudowanych rozwiązań informatycznych można zastosować automatyczne
wykrywanie języka, który jest preferowany przez przeglądarkę internetową
przyszłego klienta.
Przykład: W
praktyce najbardziej rozpowszechnione są obcojęzyczne wersje strony głównej
witryny przedsiębiorcy, w tym obejmujące dane kontaktowe. Z kolei sam proces
wyszukiwania towarów odbywa się przeważnie w języku polskim. Wskazówką dla
klientów spoza Polski jest wykorzystywanie oznaczeń - bądź to językowych, bądź
to umieszczenie miniaturki flagi przy odesłaniu do obcojęzycznej wersji strony.
Zasady ochrony konsumentów
w e-commerce
Ochrona konsumentów korzystających
z transakcji elektronicznych sprowadza się z jednej strony do konieczności
przekazywania im wielu informacji na etapie zawierania umowy, z drugiej
zaś służy zabezpieczeniu interesów klienta przez zapewnienie mu prawa do
odstąpienia od zawartego kontraktu. Zasady te zostały wyrażone w przepisach
ustawy z dnia 2 marca 2000 roku o ochronie niektórych praw konsumenta oraz
odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny. Co istotne,
większego znaczenia dla przepisów nie ma to, w jaki sposób organizacyjnie
rozwiązano zawieranie umowy, np. czy była to wymiana informacji za
pośrednictwem e-maila, Gadu-Gadu, czy skorzystanie z formularza zawartego na
stronie WWW. Pierwszy ze szczególnych obowiązków w przypadku sprzedaży
internetowej to poinformowanie konsumenta, najpóźniej w chwili złożenia mu
propozycji zawarcia umowy, o danych dotyczących: imienia i nazwiska sprzedawcy,
właściwości towaru, cenie, warunkach dostawy i związanych z tym kosztach,
prawie do odstąpienia od umowy w terminie 10 dni, sposobie składania
reklamacji, okresie, w jakim oferta ma wiążący charakter. Informacje te muszą
mieć jasną i czytelną formę. Przepisy nie wskazują, jak konkretnie mają być
podane tego rodzaju dane. Wystarczające będzie zamieszczenie ich na stronie WWW
sklepu internetowego. Najprościej wprowadzić wszystkie te informacje jako „regulamin
sklepu" - w postaci odrębnej podstrony. Względy przejrzystości przemawiają
też za tym, aby dostęp do takiego regulaminu mógł następować w każdym momencie
odwiedzania strony sklepu. Należy jednocześnie pamiętać, że regulamin sklepu
internetowego jest objęty regulacjami dotyczącymi ogólnych warunków umownych -
i jako taki nie może zawierać niedozwolonych klauzul (nieuzgodnionych
indywidualnie warunków umownych naruszających interesy konsumenta). Artykuł 3853
kodeksu cywilnego zawiera listę postanowień umownych, które zawsze są uznawane
za niedozwolone, ponadto na stronach internetowych UOKiK można znaleźć rejestr
klauzul niedozwolonych, czyli listę konkretnych postanowień umownych, które
uznane zostały za niedozwolone (lista liczy sobie obecnie około 2000 pozycji).
Termin do odstąpienia od
umowy zawartej za pośrednictwem internetu to 10 dni. Wykluczone będzie
różnicowanie czasu do odstąpienia od umowy ze względu na obszar państwa,
z którego konsument łączy się z internetem. Przedsiębiorca nie może także skrócić
wskazanego terminu. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby go wydłużył.
Zakazane będzie przy tym wymaganie od klienta podania powodów, dla których
korzysta z prawa do odstąpienia od umowy, lub faktyczne ograniczanie sytuacji,
w jakich konsument może to uczynić. Prawa do odstąpienia od umowy nie można
ograniczyć do towarów, które nie zostały rozpakowane, konsument nie może
również ponosić żadnych kosztów związanych ze zwykłym użytkowaniem produktu,
czy też jego wysyłką (jedynie koszty samego zwrotu towaru obciążają
konsumenta). Przedsiębiorca ma natomiast prawo domagania się od konsumenta
odszkodowania za szkody, jeżeli towar który zwraca uszkodził.
Przykład:
Niedopuszczalne będzie wskazanie, że klienci wyłącznie z racji korzystania z
konkretnego sklepu internetowego mają możliwość odstąpienia od zawartej na
odległość umowy w terminie 10 dni. Podobnie wykluczone byłoby wskazanie
w regulaminie korzystania ze sklepu internetowego, że ze wspomnianego
uprawnienia mogą skorzystać tylko te osoby, które dokonają zakupów na kwotę
ponad 200 złotych.
Niewątpliwie byłoby sprzeczne z
przepisami ustawy, gdyby prowadzący sklep internetowy uzależnił korzystanie
przez konsumentów z tego prawa od konkretnej formy płatności za towar, np.
wykorzystania bankowości internetowej. Wykluczone jest także wymaganie zapłaty
określonej kwoty w zamian za skorzystanie z prawa do odstąpienia od umowy.
Analogicznie nie będzie możliwe wymuszenie na konsumencie skorzystania z innej
usługi lub zakupienia innego towaru w przypadku odstąpienia od zawartej za
pośrednictwem elektronicznych środków komunikacji umowy. W Polskim prawie termin
10 dni ulegnie wydłużeniu do 3 miesięcy, jeśli przedsiębiorca nie
potwierdzi konsumentowi, najpóźniej w chwili rozpoczęcia spełniania
świadczenia, na piśmie informacji dotyczących m.in. jego adresu, ceny,
istotnych cech towaru, prawa do odstąpienia od umowy. Dla ułatwienia realizacji
tego uprawnienia przez konsumentów możliwe jest umieszczenie na stronie WWW
formularza odstąpienia, który należy wypełnić. Nie będzie jednak możliwe
skuteczne zastrzeżenie, że prawo do odstąpienia od umowy będzie uznane tylko
wtedy, gdy konsument skorzysta z tego formularza, zwłaszcza że przepisy
analizowanej ustawy nie wprowadzają szczególnej formy i elementów oświadczenia
o odstąpieniu od umowy.
Nieuczciwe praktyki
handlowe w umowach za pośrednictwem internetu
Poruszanym już na łamach Biuletynu
Euro Info tematem jest rodzima implementacja przepisów dyrektywy
2005/29/EC Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 11 maja 2005 r. dotyczącej
praktyk handlowych stosowanych przez przedsiębiorców wobec konsumentów na rynku
wewnętrznym (dyrektywa o nieuczciwych praktykach handlowych). Polska ustawa
z dnia 23 sierpnia 2007 r. o zwalczaniu nieuczciwych praktyk handlowych
uzupełnia niejako aspekty transakcji transgranicznych za pośrednictwem
internetu. Wśród nieuczciwych praktyk handlowych, szczególnie istotnych dla
obrotu elektronicznego, wskazać należy różne sytuacje. Po pierwsze, w każdej
sytuacji wyróżnianie uprawnienia konsumenta przysługującego mu z mocy przepisów
ustawy jako szczególnej właściwości oferty internetowej będzie traktowane jako
wprowadzanie konsumenta w błąd. Może chodzić o samo prawo do odstąpienia
od umowy zawartej przez internet, okres do skorzystania z uprawnienia, chwilę
rozpoczęcia liczenia tego okresu. Po drugie, całkowicie niedopuszczalne jest
posługiwanie się znakiem jakości, którego przedsiębiorca faktycznie nie
uzyskał, np. wszelkimi wyróżnieniami przyznawanymi na targach, konferencjach
bądź ustanawianymi przez organizacje zrzeszające przedsiębiorców. Po trzecie,
ustawa uznaje za wprowadzające w błąd konsumenta - we wszystkich przypadkach -
zapewnienie, że oferowany produkt będzie dostępny tylko przez ograniczony czas,
jeśli nie jest to zgodne z prawdą i ma na celu nakłonienie konsumenta do
podjęcia natychmiastowej decyzji. Wobec tego pod znakiem zapytania staje
praktyka polegająca na informowaniu na stronie WWW, że jedynie w ciągu
kilku minut można dokonać zakupu, np. w powiązaniu z wyświetlanym czasomierzem,
jeśli jest to tylko chwyt marketingowy. Szczególną sytuacją uznaną za
nieuczciwą praktykę rynkową jest wywoływanie u konsumenta wrażenia, że usługi
serwisowe danego towaru są dostępne także w innych państwach członkowskich,
jeśli nie jest to zgodne z prawdą. Istotne jest, że nie chodzi tylko o
„informowanie" konsumenta, ale o „wywoływanie u niego wrażenia".
Pojęcie użyte w przepisach ustawy jest bardzo pojemne, a więc np. podawanie
ogólnych informacji o oddziałach firmy za granicą przy tworzeniu wersji
językowych strony WWW może być uznane za wywoływanie tego typu wrażenia
u konsumenta. Warto jednocześnie mieć na uwadze, że organy zarówno europejskie,
jak i polskie z co raz większym zainteresowaniem obserwują stosowanie się
przedsiębiorców działających w internecie do przepisów przeciwdziałającym
nieuczciwym praktykom rynkowym.
Projekt dyrektywy UE o
prawach konsumentów
Problemy związane z handlem
transgranicznym są sygnalizowane nie tylko przez organizacje konsumenckie, lecz
także przez Unię Europejską. W kwestiach praktycznych pomoc w ich usunięciu
może przynieść zaprezentowana jesienią ubiegłego roku propozycja dyrektywy UE o
prawach konsumentów. Zamierzeniem tego nowego instrumentu prawnego jest
sprecyzowanie zakresu ochrony osób nabywających dobra, w tym za pośrednictwem
nowoczesnych środków komunikacji. Optymalizacja środków ochrony ma sprawić, że
dokonywanie zakupów na odległość będzie mniej żmudne, a zagrożenia dla
konsumentów zostaną zredukowane do minimum.
Nie ulega wątpliwości, że w
realiach obrotu gospodarczego w internecie istotne znaczenie ma wysoki stopień
harmonizacji wewnętrznych porządków prawnych poszczególnych państw należących
do Unii Europejskiej w zakresie ochrony konsumentów. Dziwić nie powinna
więc inicjatywa w formie wniosku dotyczącego dyrektywy Parlamentu
Europejskiego i Rady w sprawie praw konsumentów z dnia 8.10.2008 r. W
uzasadnieniu wskazanego aktu prawnego powołano się na niski poziom zaufania
konsumentów do zakupów transgranicznych, z którym związane jest zróżnicowanie
ochrony praw konsumentów w poszczególnych państwach członkowskich. Zasadniczym
celem wniosku jest wprowadzenie zmian do następujących dyrektyw: 85/577/EWG w
sprawie umów zawartych poza lokalem przedsiębiorstwa, 93/13/EWG w sprawie
nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich, 97/7/WE w sprawie umów
zawieranych na odległość, 1999/44/WE w sprawie sprzedaży konsumenckiej i
gwarancji. Podstawą tej koncepcji jest wprowadzenie takich zasad ochrony
konsumentów, które nie będą się różnić od przyjętych w prawie wspólnotowym
i których państwa członkowskie nie będą miały możliwości zmienić. Zabieg
taki różni się znacznie od zasady, w myśl której możliwe jest wprowadzenie
regulacji przewidujących wyższy poziom ochrony konsumentów, niż wynika to z
postanowień dyrektywy. Jego konsekwencją ma być bowiem zapewnienie pełnej
harmonizacji poszczególnych porządków prawnych. Z punktu widzenia konsumentów -
a także przedsiębiorców - zapewnia to większą przejrzystość transakcji
handlowych na odległość. Obie strony, bez względu na miejsce ich pobytu lub
siedzibę prowadzonej działalności, będą sobie zdawać sprawę z tego, że
konsumentom przysługują analogiczne uprawnienia. W preambule dyrektywy uznano,
że: „Pełna harmonizacja niektórych ważniejszych przepisów znacznie poprawi
pewność prawną zarówno wśród konsumentów, jak i przedsiębiorców. Konsumenci i
przedsiębiorcy będą mogli korzystać z jednolitych ram regulacyjnych, opartych
na jasno zdefiniowanych instytucjach prawnych, regulujących niektóre aspekty
umów zawieranych między przedsiębiorstwami a konsumentami w całej Wspólnocie.
Dzięki temu zlikwidowane zostaną bariery wynikające z różnic w przepisach oraz
możliwe będzie urzeczywistnienie koncepcji rynku wewnętrznego w tej dziedzinie.
Bariery takie można zlikwidować tylko przez stworzenie jednolitych norm
prawnych dla całej Wspólnoty. Dzięki nim konsumenci będą mogli korzystać z
wysokiego poziomu ochrony w całej Wspólnocie". O pełnej harmonizacji
przesądza brzmienie art. 4 projektu dyrektywy, zgodnie z którym państwa
członkowskie nie mogą utrzymywać ani wprowadzać do swojego prawa krajowego
przepisów odbiegających od tych, które zostały ustanowione w opisanej
dyrektywie. Ma to zastosowanie także do przepisów surowszych lub
łagodniejszych, zapewniających inny poziom ochrony konsumentów. Omawiana
dyrektywa znalazłaby zastosowanie w umowach sprzedaży oraz w umowach o
świadczenie usług zawieranych pomiędzy konsumentem a przedsiębiorcą.
Prześledzenie wspomnianej regulacji pozwala na określenie trendów w ochronie
konsumenta w transakcjach na odległość. Co więcej, dostrzeżenie nadchodzących
potencjalnie zmian pozwala zweryfikować ewentualne niedociągnięcia obecnej
obsługi internetowych klientów, w tym spoza terytorium Polski. Po wejściu w
życie projektowanych przepisów większego znaczenia nie będzie miało to, czy
przedsiębiorca obsługuje klientów z Polski, czy też innego z państwa
członkowskiego Unii Europejskiej.
Rozdział III dyrektywy objętej
wnioskiem odnosi się do kwestii informacji dla konsumentów oraz prawa
odstąpienia od umów zawieranych na odległość i umów zawieranych poza lokalem
przedsiębiorstwa. W punkcie 21 preambuły projektu dyrektywy wskazano
konieczność dostosowywania informacji przeznaczonych dla klientów do ograniczeń
technicznych występujących na przykład w telefonii mobilnej. Problem ten
istnieje, zwłaszcza w odniesieniu do liczby znaków, które mogą być wyświetlone
w wiadomości tekstowej. Wobec tego prawodawca europejski podkreśla, że w tego
rodzaju sytuacjach minimalnym standardem powinno być zamieszczenie informacji o
bezpłatnym numerze telefonu lub odesłanie do lokalizacji internetowej, gdzie
klient znajdzie szczegółowe informacje. Obecnie w polskim prawie na próżno poszukiwać
szczegółowych zasad odnoszących się do przytoczonej problematyki, choć do
rzadkości nie należą umowy zawierane w związku z materiałami pobieranymi do
pamięci telefonu komórkowego, np. dzwonkami czy tłami. Jeśli chodzi o
przekazywanie konsumentowi informacji, to mają one dotyczyć między innymi ceny
towaru, prawa odstąpienia od umowy, adresu i siedziby przedsiębiorcy
[szczegółowo reguluje tę kwestię art. 9 a) - f) projektowanej dyrektywy]. Informacje
te powinny być udzielane prostym i zrozumiałym językiem, na formularzu
zamówienia. Istotne jest zastrzeżenie, że informacje powinny być czytelne.
Stawia to pod znakiem zapytania wykorzystanie niewielkiej czcionki lub
dopasowanie do niej koloru tła wiadomości, na którym część informacji będzie
niezwykle trudno odczytać. Dyrektywa wymaga, aby część informacji została
przekazana konsumentowi „na trwałym nośniku" już po zawarciu umowy. W ten
sposób ma dojść do potwierdzenia informacji wcześniej udzielonych konsumentom.
Zgodnie z art. 2 [10] dyrektywy definicja trwałego nośnika powinna obejmować w
szczególności dokumenty na papierze, pamięć podręczną USB, płyty CD-ROM, DVD,
karty pamięci i dysk twardy komputera, na którym jest przechowywana poczta
elektroniczna i pliki PDF.
Omówienie praktyczne:
W świetle planowanej regulacji, konsument będzie musiał otrzymać informacje
wskazane w art. 9 dyrektywy, w tym standardowy formularz odstąpienia od umowy
na papierze bądź trwałym nośniku informacji. Warunku takiego raczej nie spełni
samo umieszczenie wskazanych informacji na stronie WWW, w postaci odrębnej
podstrony czy nawet pliku. Nie ma tutaj jeszcze mowy o przekazaniu
informacji na nośniku przed zawarciem umowy. Wystarczające będzie jednak
przesłanie informacji e-mailem przy potwierdzaniu zamówienia złożonego przez internautę.
W świetle dyrektywy, opcjonalnie możliwe byłoby wprowadzenie informacji
pożądanych przez konsumenta zarówno w treści samej wiadomości przesłanej pocztą
elektroniczną, jak i w załączniku do niej. Nie będzie jednak możliwe
poprzestanie na umieszczeniu w e-mailu linku do lokalizacji internetowej, w
której znajdują się te informacje. Wspomniany sposób wykładni przepisów jest
ukierunkowany na osobę konsumenta. Dopuszczalny alternatywny sposób wykładni
jest jednak problematyczny. Samo udostępnianie informacji na stronie WWW lub
posiłkowanie się tylko odesłaniami może być kłopotliwe podczas sporu o to, czy
konsument rzeczywiście otrzymał stosowne informacje przed zawarciem umowy.
Istotne jest też przejrzyste
wskazanie stron przyszłej umowy. W przypadku stron WWW zdarza się, że ich
zawartość na pierwszy rzut oka nie pozwala zidentyfikować, czy mamy do
czynienia z operatorem witryny - będącym zarazem oferującym dobra albo tylko
pośredniczącym w dokonywanej transakcji. Art. 7 dyrektywy wprowadza obowiązek informowania
konsumenta o sytuacjach, w których umowa zawierana jest przez pośrednika
w imieniu bądź na rzecz innego konsumenta. W razie niepoinformowania o
tym, że stroną umowy jest podmiot pośredniczący, zawarta umowa będzie uznana za
zawarta przez niego we własnym imieniu. Przepis ten nie ma zastosowania do
aukcji publicznych. Pojawia się pytanie, czy w realiach elektronicznego obrotu
gospodarczego za pośrednika może być uznany operator serwisu aukcyjnego,
pobierający opłaty za wystawiane oferty. Niekiedy dochodzi do tego szczególny
sposób partycypacji w zawieranych umowach, np. oferowanie ubezpieczenia
transakcji. Wątpliwości rozwiewa punkt 20 preambuły projektu dyrektywy,
odrzucający możliwość uznania za pośrednika platformę internetową, która nie
zawiera umowy ani w imieniu, ani na rzecz osoby trzeciej. „Aukcja
publiczna" - w rozumieniu przepisów projektowanej dyrektywy - oznacza
metodę sprzedaży, w której towary są oferowane przez przedsiębiorcę konsumentom
osobiście uczestniczącym lub mającym możliwość osobistego uczestnictwa w
aukcji, w procedurze składania konkurencyjnych ofert prowadzonej przez
organizatora aukcji i w której oferent proponujący najwyższą cenę jest
zobowiązany do zakupu towarów. Wspomniane osobiste uczestnictwo rodzi
wątpliwości, czy mamy do czynienia z definicją obejmującą także aukcje
internetowe, których zasadniczym elementem jest zawarcie umowy na odległość. Co
prawda projekt dyrektywy zawiera ponadto definicję „aukcji", uznając za
nią metodę sprzedaży, w której towary lub usługi są oferowane
przez przedsiębiorcę w procedurze składania konkurencyjnych ofert, również z
użyciem środków porozumiewania się na odległość, i w której oferent proponujący
najwyższą cenę jest zobowiązany do zakupu towarów lub usług. Transakcja zawarta
na podstawie oferty o ustalonej cenie, pomimo danej konsumentowi
możliwości zawarcia transakcji w procedurze składania konkurencyjnych ofert,
nie jest aukcją. Najistotniejszą kwestią jest odrzucenie przez projekt
dyrektywy możliwości skorzystania z prawa do odstąpienia od umowy zawartej za
pośrednictwem aukcji.
Omówienie praktyczne: Wprowadzenie
projektu dyrektywy wyklucza możliwość odstąpienia przez konsumenta od umowy
zawartej za pośrednictwem portalu Allegro.pl. Prowadzi to do sytuacji, w której
konsument, w zależności od wykorzystanego środka komunikacji elektronicznej,
będzie miał zróżnicowaną pozycję faktyczną. Nie należą do rzadkości sytuacje, w
których ten sam przedsiębiorca oferuje analogiczne towary na aukcjach
internetowych oraz na własnej stronie WWW. W drugim z przypadków skorzystanie z
prawa do odstąpienia od umowy będzie nadal możliwe.
Ciekawym zagadnieniem jest
traktowanie, w świetle projektu dyrektywy, modelu biznesowego opartego o tak
zwane odwrócone aukcje. W internecie pojawiają się czasem oferty wymagające od
użytkowników podania jak najniższej kwoty, za którą będzie można zakupić towar.
Dochodzi bowiem do przemieszania tradycyjnych ról. Faktycznie wystawiany jest
przedmiot nie do sprzedania, oferowana jest jedynie chęć jego zakupu przez wystawiającego
aukcje klienta W świetle przytoczonych definicji „aukcji" i „aukcji
publicznej", elektroniczne „odwrócone aukcje" - realizowane przez
przedsiębiorców - nie będą eliminować możliwości skorzystania z prawa do
odstąpienia od umowy.
Podstawowym uprawnieniem
e-konsumenta jest możliwość odstąpienia od umowy. Projekt dyrektywy przewiduje
termin 14-dniowy. Podobnie jak obecnie, skorzystanie z tego uprawnienia nie
musi być w żaden sposób uzasadnione. Termin ów liczy się od dnia, gdy konsument
lub inna osoba wskazana przez niego [z wyłączeniem przewoźnika] wejdzie
w faktyczne posiadanie zamówionych towarów. W odniesieniu do usług okres
zaczyna biec z chwilą zawarcia umowy. Zaniechanie udzielenia konsumentowi
informacji o prawie odstąpienia ma skutkować wydłużeniem okresu możliwego
odstąpienia od umowy do 3 miesięcy po całkowitym wypełnieniu przez
przedsiębiorcę ciążących na nim obowiązków. Realizacja uprawnienia konsumenta
musi nastąpić na trwałym nośniku, przy czym możliwe jest skorzystanie ze standardowego
formularza. Trzeba podkreślić, że wniosek dotyczący dyrektywy o ochronie praw
konsumentów zawiera w załączniku I, części B wzór formularza, w którym
konsument odstępuje od zawartej umowy. Standardowe elementy formularza to:
określenie adresata, formuła: „Ja/My niniejszym informuję/informujemy o
moim/naszym odstąpieniu od umowy sprzedaży następujących towarów/o świadczenie
następującej usługi", wskazanie daty zamówienia i odbioru, imię i nazwisko
konsumenta, a także podpis [gdy formularz został przesłany na piśmie], data.
Możliwe będzie także udostępnianie elektronicznego formularza do wypełnienia na
stronie WWW. Skuteczne skorzystanie z prawa do odstąpienia od umowy
obliguje przedsiębiorcę do zwrotu pieniędzy w terminie 30 dni od dnia
uzyskania informacji od klienta. Bezpośrednie koszty zwrotu przesyłki pokrywa
konsument, chyba że przedsiębiorca wyrazi zgodę na ich poniesienie. We
wspomniany sposób można więc uczynić swoją ofertę bardziej atrakcyjną dla
konsumentów, choć należy jednocześnie rozpatrywać opłacalność ekonomiczną
takiego przedsięwzięcia. Trzeba zaznaczyć, że jeśli konsument w ramach jednego
zamówienia kupuje kilka towarów, a następnie każdy jest dostarczany
oddzielnie, np. na różne adresy, albo partiami, okresy możliwości odstąpienia
od umowy liczą się dla każdego z towaru odrębnie. Podkreśla to także punkt 26
projektu dyrektywy.
Krzysztof Gienas
Doktor nauk prawnych. Autor szeregu
publikacji z zakresu prawa autorskiego oraz prawa nowych technologii
Zaktualizował: Bartosz Jankowski, 31.05.2010
EEN Warszawa
« Wróć