Ochrona internetowych baz danych
2010-04-13 przez admin
Rozwój informatyczny sprawił, że obecnie w działalności
gospodarczej funkcjonowanie różnorakich baz danych ma niemal fundamentalne
znaczenie. Baza danych jest synonimem książki telefonicznej, słownika, zbioru
usystematyzowanych ogłoszeń prasowych lub odnośników (linków) do stron www.
Już w 1988 roku specjaliści z zakresu prawa własności
intelektualnej zalecali wprowadzenie w prawodawstwie Unii Europejskiej
szczegółowych regulacji poświęconych ochronie baz danych. Zasadniczym powodem
takich sugestii był niski poziom ochrony prawnej baz danych gwarantowany przez
przepisy prawa autorskiego. Prace nad dyrektywą mającą zapewnić dostateczną
ochronę baz danych rozpoczęły się w marcu 1992 roku, kiedy to Komisja
przedstawiła pierwszą wersję dokumentu. Ostatecznie 11 marca 1996 roku została
przyjęta końcowa wersja dyrektywy Unii Europejskiej 96/9/EC o prawnej ochronie
baz danych. Na tym dokumencie były wzorowane polskie przepisy.
Ochrona baz danych zarówno w świetle regulacji unijnych jak
i rodzimych przepisów opiera się obecnie na tzw. „dwutorowości". W Polsce
środków ochrony prawnej twórcy baz mogą szukać w przepisach prawa autorskiego
(ustawa z 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim) oraz regulacjach ustawy o
ochronie baz danych. Pierwsze ustawa znajduje zastosowanie do baz, których
dobór, układ i zestawienie ma charakter twórczy. Zestawienia tego rodzaju,
określano niejednokrotnie mianem „baz twórczych". Pozbawia to możliwości
objęcia ochroną zbiorów, w których elementy zostały ułożone alfabetyczne czy
też chronologiczne. Z uwagi na to ograniczenie, uzupełnienie ochrony baz danych
stanowią przepisy Ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku o ochronie baz danych.
Umożliwiają one ochronę baz, które nie spełniają przesłanek umożliwiających
uznanie ich za przedmiot prawa autorskiego. Można zaryzykować tezę, że obecnie
większość baz danych wykorzystywanych w prowadzeniu działalności gospodarczej
nie może liczyć na uzyskanie statusu utworu w rozumieniu przepisów prawa
autorskiego. Jednocześnie tworzenie tego rodzaju zestawień informacji jest
niejednokrotnie połączone ze znaczącymi kosztami. Pozbawienie ochrony np.
zestawień analiz ekonomicznych ze względu na brak przesłanki „twórczego
zestawienia" bez wątpienia było krzywdzące dla ich twórców. Z uwagi na to
dyrektywa z 11 marca 1996 roku o ochronie baz danych wprowadza ochronę
wszystkich baz, w przypadku której przesłanką zastosowania regulacji prawnych
jest poniesienie przez twórcę znacznych inwestycji związanych ze stworzeniem i
funkcjonowaniem bazy. Analogiczne rozwiązanie znalazło się w prawie polskim.
Przepisy te będą uzupełniane i wyjaśniane przez organy sądowe, jednak na dzień
dzisiejszy brak jest w Polsce orzeczeń związanych z ochroną baz danych.
Z tego powodu dla lepszego zilustrowania poruszanych przeze
mnie kwestii posługiwać będziemy się przykładami zaczerpniętymi z orzecznictwa
innych państw-członków Unii Europejskiej.
Zgodnie z definicją zawartą w polskiej ustawie bazą danych
jest zbiór danych lub jakichkolwiek innych materiałów i elementów zgromadzonych
według określonej systematyki lub metody, indywidualnie dostępnych w
jakikolwiek sposób, w tym środkami elektronicznymi, wymagający istotnego co do
ilości lub jakości, nakładu inwestycyjnego w celu sporządzenia, weryfikacji lub
prezentacji jej zawartości. Użycie przez ustawodawcę określenia „zbiór danych"
wyłącza możliwość uznania za bazę danych jednego elementu (nawet jeśli jego
uzyskanie wiązało się z istotnymi nakładami inwestycyjnymi). Poza tym brak
jakichkolwiek wskazówek odnośnie minimalnej liczby składników, które będą
stanowić bazę danych. W literaturze prawniczej nie ma zgodności co do
określenia owego minimalnego progu, od którego możemy mówić o chronionej bazie
danych. Wydaje się, że wszystko będzie zależeć od konkretnej sytuacji. W
zależności od wysokości nakładów poczynionych na uzyskanie elementów można w
niektórych przypadkach zaryzykować stwierdzenie, że nawet dwa składniki mogą
stanowić bazę danych. Nie można także zapominać o elektronicznych bazach
danych, które niemal każdego dnia zawierają inną ilość elementów np. bazy
danych ogłoszeń prasowych. W praktyce może zdarzyć się, że choć przez chwilę
owa baza będzie zawierała jedynie kilka ogłoszeń. Ten rodzaj bazy można
określić mianem „dynamicznej". Stała aktualizacja danych wchodzących w skład
bazy nie wpływa w żadnym stopniu na poziom jej ochrony. Na analogicznym
stanowisku w 2001 roku stanął jeden z sądów angielskich, rozstrzygając sprawę
dotyczącą bezprawnego wykorzystania informacji dotyczących zakładów sportowych
opublikowanych na stronach internetowych (daty, miejsca, wyniki). Powództwo w
tym przypadku zostało wytoczone przez właścicieli strony bukmacherskiej, która
stworzyła bazę danych obejmującą informacje o wyścigach konnych i gonitwach
psów. Informacje umieszczone na stronie internetowej powoda zostały skopiowane
i wykorzystane na konkurencyjnej stronie www. Zarówno sąd pierwszej instancji
jak i sąd apelacyjny dopatrzyły się w tym przypadku naruszenia przepisów o
ochronie baz danych.
Z oczywistych względów nie jest możliwe określenie
maksymalnej ilości składników bazy danych. Należy wyraźnie podkreślić, że na
ochronę na podstawie przepisów ustawy będzie mógł powołać się dysponent bazy
zawierającej zarówno kilkanaście jak i kilka milionów składników. Poziom
ochrony prawnej nie jest uzależniony od „objętości" zbioru. Baza danych powinna
być indywidualnie dostępna dla jej użytkownika, przez co należy rozumieć
możliwość uzyskania dostępu do określonego składnika bez potrzeby mozolnego
przeszukiwania całego zbioru.
Orzecznictwo europejskie przyjmuje, że bazą danych może być
zestaw odnośników prowadzących do stron www. Na stanowisku tym stanęły zarówno
niemieckie jak i austriackie sądy. W 1999 roku niemiecki sąd dla okręgu Koeln
uznał, że zbiór linków stanowi chronioną bazę danych. Elementów istotnych nakładów
inwestycyjnych doszukano się w procesie wyszukania, skompilowania oraz
uporządkowania odnośników. Jednocześnie uznano, że skopiowanie 239 z 251 linków
i umieszczenie ich na innej witrynie internetowej stanowi naruszenie prawa.
Uporządkowanie odnośników według wybranych kryteriów zostało uznane za
zgromadzenie elementów bazy danych według wybranej systematyki. Możliwość
uzyskania dostępu do poszczególnych elementów bazy w takim przypadku nie budzi
żadnych wątpliwości. Należy przyjąć, że także w świetle rodzimego prawa zbiór
odnośników może być utożsamiony z bazą danych.
Wiele wątpliwości budzi stosowanie przez przedsiębiorców
odnośników (tzw. głębokich linków) prowadzących bezpośrednio do materiałów
znajdujących się na innej stronie www, z pominięciem jej witryny głównej.
Przykładowo strona internetowa firmy A zawiera odnośniki do ofert pracy
opublikowanych na podstronach firmy B. W rezultacie użytkownik uzyskuje dostęp
do interesujących go informacji bez potrzeby odwiedzania strony głównej
konkurencji (i tym samym pomija np. reklamy, które się tam znajdują). Choć w
tym przypadku nie dochodzi do skopiowania samej zawartości bazy, to
rozstrzygnięcia sądów państw-członków UE nie są w tej kwestii jednolite. W
lipcu ubiegłego roku zapadło precedensowe rozstrzygnięcie duńskiego sądu w
sprawie Duńskie Stowarzyszenie Wydawców Prasy kontra serwis internetowy
Newsbooster. Rozstrzygając spór o możliwość stosowania tego typu głębokich
odesłań (chodziło o odnośniki do publikacji internetowych) sąd przyjął, że
praktyki te należy uznać za naruszenie przepisów o ochronie baz danych.
Nie wdając się w szczegółową analizę rozstrzygnięcia,
podkreślenia wymaga jedynie że wywołało ono uzasadnione kontrowersje w
środowisku prawniczym. Dla porównania orzecznictwo niemieckie z reguły
przyjmuje, że w takich przypadkach nie dochodzi do naruszenia prawa. Jak dotąd
polskie sądy nie wypowiedziały się tej kwestii.
Dla ochrony przewidzianej na podstawie przepisów ustawy
nieodzowne jest usystematyzowanie przyszłych elementów bazy danych. Samo
zgromadzenie składników, nawet jeśli wiązało się ze znaczącymi kosztami, nie
przesądza automatycznie o statusie bazy danych. Trudno przyjąć, że
nieuporządkowane dane (np. pliki chaotycznie umieszczone na twardym dysku) to
już baza danych. Ma to zapobiec sytuacji, w której przypadkowo (losowo) zebrane
informacje zostaną objęte reżimem ochrony prawnej zastrzeżonej dla baz danych.
Dopóki nie ma bazy, dopóty inne osoby mogą w zasadzie legalnie korzystać z
przyszłych jej elementów. Wybór metody systematyki poszczególnych elementów
bazy został pozostawiony jej twórcy (np. uporządkowanie alfabetyczne,
chronologiczne, tematyczne). Systematyka ta powinna jednak być widoczna dla
przeciętnego człowieka, o uporządkowaniu elementów decydować będzie obiektywne
kryterium a nie subiektywne odczucia jej twórcy.
O ochronie bazy danych przesądzają „istotne co do ilości lub
jakości", nakłady inwestycyjne poczynione w celu sporządzenia, weryfikacji lub
prezentacji jej zawartości. Co kryje się pod tym określeniem? Wśród
specjalistów nie ma zgodności co do rozumienia przesłanki „istotnych nakładów",
jest to kryterium bardzo płynne. Z całą pewnością nie każda inwestycja związana
ze stworzeniem bazy pozwoli na objęcie jej ochroną prawną. O istotności
nakładów nie może przesądzać jedynie ilość składników wchodzących w skład
zbioru. Może zdarzyć się, że stworzenie bazy zawierającej kilkadziesiąt
elementów było bardziej pracochłonne i wiązało się z większymi kosztami, niż
przygotowanie bazy obejmującej o wiele więcej składników. Inwestycją nie będzie
w żadnym przypadku koszt zakupu gotowej bazy danych. Ustawa rozróżnia w obrębie
„istotnych nakładów" nakłady ilościowe jak i jakościowe. Należy przyjąć, że
nakłady ilościowe obejmują wynagrodzenie osób, które uczestniczyły w procesie
tworzenia bazy. Inwestycje jakościowe z kolei będą miały swoje odzwierciedlenie
w wysokim poziomie wykonania bazy, umieszczeniu w niej szczególnie
poszukiwanych materiałów itp. Przy ocenie nakładów poczynionych na bazę danych
na pierwszym miejscu należy uwzględniać nakłady ilościowe a następnie zwrócić
uwagę na inwestycje jakościowe. Ponadto, liczą się nakłady inwestycyjne
wyłącznie na tworzenie i gromadzenie materiałów do samej bazy danych. Nie mają
więc znaczenia inwestycje (nawet jakościowo i ilościowo znaczące) w tworzenie
samych materiałów, które później zostaną zgromadzone w bazie danych (tak w
linii orzeczniczej ETS, m.in. w orzeczeniu ETS C-338/02).
Podsumowując, za bazę danych można uznać między innymi zbiór
ogłoszeń prasowych, ofert pracy udostępnionych za pośrednictwem strony
internetowej, zestawienia wyników sportowych, zestawienia kursów akcji, etc.
Producentem bazy danych w rozumieniu przepisów ustawy jest
osoba fizyczna, osoba prawna lub jednostka nie posiadająca osobowości prawnej,
która ponosi ryzyko nakładu inwestycyjnego przy jej tworzeniu. Producentowi
przysługuje wyłączne prawo pobierania i wykorzystywania danych wchodzących w
skład bazy. Kryje się pod tym głównie możliwość modyfikowania, łączenia czy też
aktualizowania zbioru. Uprawnienia te mogą zostać przeniesione w drodze umowy
na inną osobę. Z ochrony skorzystać mogą zarówno obywatele Polski jak i państw
członkowskich Unii Europejskiej. Okres ochrony bazy danych obejmuje 15 lat
następujących po roku, w którym baza została stworzona. Jeśli w tym okresie
baza została udostępniona publicznie okres jej ochrony wygasa z upływem
piętnastu lat następujących po roku, w którym doszło do jej pierwszego
udostępnienia. W sytuacji, gdy baza jest aktualizowana, modyfikowana (co jest
regułą w przypadku elektronicznych baz danych) okres ochrony dla zmodyfikowanej
wersji bazy liczony jest od początku.
Podstawą korzystania z cudzej bazy danych pozostaje
wykupienie licencji. Ustawa zezwala jednocześnie na wykorzystywanie istotnej
części baz dla użytku osobistego, celów naukowych i badawczych oraz
bezpieczeństwa wewnętrznego, postępowania sądowego i administracyjnego.
Dozwolone używanie bazy dla celów osobistych jest możliwe tylko w stosunku do
tradycyjnych zbiorów (ustawa wyraźnie wyłącza z zakresu dozwolonego użytku
elektroniczne bazy). Naruszeniem uprawnień autorskich producenta bazy danych
nie jest pobieranie lub wtórne wykorzystanie w jakimkolwiek celu nieistotnej,
co do jakości lub ilości, części jej zawartości.
Pozostaje jeszcze najważniejsza sprawa a mianowicie jakie
środki przysługują w przypadku naruszenia praw producenta bazy. Podstawowym
uprawnieniem poszkodowanego pozostaje roszczenie o zaniechanie naruszeń (np.
poinformowanie naruszającego prawo pocztą elektroniczną o tym, że w razie
kontynuowania tego rodzaju praktyk sprawa znajdzie swój finał w sądzie). Kolejne
żądania to przywrócenie stanu zgodnego z prawem i wydania bezprawnie uzyskanej
korzyści majątkowej a także żądanie naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach
ogólnych, czyli wynikających z przepisów kodeksu cywilnego. Nielegalne
pobieranie i wykorzystywanie części lub całości zawartości bazy danych
zagrożone zostało grzywną. Warunkiem pociągnięcia sprawcy do odpowiedzialności
jest działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Sąd orzekając grzywnę
może dodatkowo postanowić o przepadku na rzecz Skarbu Państwa bezprawnie
wytworzonych egzemplarzy baz danych.
Wydaje się, że obecnie istniejące w prawie polskim środki
ochrony baz powinny efektywnie zapobiegać przypadkom ich wykorzystywania przez
konkurencję. Na pierwsze rozstrzygnięcia sądowe w tej kwestii przyjdzie jednak
jeszcze poczekać.
Aktualizował: Bartosz Jankowski, EEN Warszawa
13.05.2010
« Wróć