Znajomość kultury negocjacyjnej i prowadzenia
firmy w kraju, z którym chcemy nawiązać współpracę, jest kluczowa zwłaszcza
przy nawiązywaniu pierwszych kontaktów z partnerami biznesowymi. Nic bardziej
błędnego niż założenie, że wystarczy mieć środki i utrafić w potrzebę na rynku,
by rozkręcić interes za granicą. Ta reguła nie sprawdza się zwłaszcza w krajach
skandynawskich, które potrafią zaskakiwać przeciętnego przedsiębiorcę
odmiennością zwyczajów i oczekiwań wobec partnerów. Wiele jest cech
prowadzenia firm, które są wspólne dla przedsiębiorców duńskich i polskich, ale
w artykule chciałbym skupić się na różnicach.
DANIA JEST MAŁYM KRAJEM
Kultura biznesu w Danii jest w dużym stopniu
wypadkową tego, że Dania to mały kraj. Zamieszkuje go tylko 5 milionów
mieszkańców, a pod względem obszaru jest siedem razy mniejsza od Polski. Pod
względem struktury charakteryzuje się obecnością głównie małych i średnich
przedsiębiorstw: tylko 1,2% firm zatrudnia więcej niż 100 pracowników, a w
przedziale 50-100 pracowników nieco poniżej 2%. Najwięcej jest firm zatrudniających
poniżej 10 pracowników (81%)
[i].
Dominuje zatem kultura małych organizacji i firm
[ii].
DZIAŁANIE W SIECI
Mimo dużej fragmentaryzacji rynku cechą
charakterystyczną jest tendencja do współpracy w sieciach, klubach i
organizacjach branżowych. Widać tu wpływ typowej cechy społeczeństwa duńskiego,
czyli skłonność do zakładania stowarzyszeń, sieci i organizacji na różnym
szczeblu i w różnego rodzaju sektorach. Znajdziemy tu więc wszystko, od bardzo
rozpowszechnionych organizacji sportu masowego do organizacji hobbystycznych i
tematycznych. Ponadto cechą charakterystyczną niektórych branż jest współpraca
w ramach ruchu spółdzielczego. Nie wszyscy wiedzą, że tak są zorganizowane
przedsiębiorstwa z branży rolniczej i przetwórczej, np. szwedzko-duński koncern
Arla Foods skupiający 4090 szwedzkich i 3996 duńskich rolników
[iii]. Jest to jedna z
największych europejskich firm branży przetwórczej. Ta skłonność do współpracy
przekłada się także na rozpowszechnioną metodę pracy w grupach roboczych i
zespołach.
KULTURA NEGOCJACJI I KOMUNIKACJI
Duńczycy opierają wzajemne stosunki, zarówno jeśli
chodzi o rodaków, jak i obce podmioty, na wstępnym zaufaniu, otwartości
[iv].
W rozmowach biznesowych wyraża się to na przykład przez przyjmowanie za dobrą
monetę argumentów drugiej strony, bez doszukiwania się drugiego dna. Jest to
także widoczne w urzędach duńskich, gdzie mnóstwo formalności załatwia się
przez telefon, internet, bez konieczności stemplowania, potwierdzania,
dołączania zaświadczeń itp. Urzędnicy wobec petentów są także bardzo życzliwi,
przyjmują z zaufaniem fakty przedstawiane przez interesanta. Innym przykładem
może być sposób informowania pracodawcy przez pracowników o krótkotrwałej
chorobie czy niedyspozycji - wystarczy powiadomić o tym fakcie przez e-mail, telefon
lub SMS, bez konieczności dostarczania zaświadczeń lekarskich.
Duńczycy nie cierpią arogancji, działań na pokaz ani
demonstracyjnego okazywania braku szacunku,. Na przykład nie tolerują spóźnień
czy nieprzybycia na umówione spotkanie. Irytację wywołuje także spotykany
czasem zwyczaj półgłośnych rozmów pomiędzy członkami zagranicznej delegacji w
czasie prezentacji konferencyjnej, co ma ostentacyjnie pokazywać, że
prezentowany temat jest przez rozmówców znany i właściwie nie ma już potrzeby
słuchać mówcy. Podobnie ma się rzecz z nadmiernym zawyżaniem ceny i
agresywnymi technikami negocjacji. Sceptycyzm wywołuje przesadne wyolbrzymianie
zalet produktu. Reprezentując otwarty i przyjazny styl negocjacyjny, Duńczycy
starają się jednocześnie być rzeczowi i konkretni aż do bólu. Zwykle są bardzo
dobrze przygotowani do rozmów i potrafią być twardymi negocjatorami. Do spotkań
podchodzą bardzo metodycznie i z realistycznymi oczekiwaniami, zarówno co do
celu rozmów, jak i ewentualnych zysków. Społeczeństwo duńskie jest zbudowane na
wartościach protestanckich, a to oznacza, że ciężka praca i ekspansja
dzięki drobnym krokom są bardziej w cenie niż nastawianie się na ogromne zyski
przy każdej transakcji.
Różnice między Polską a
Danią widać także w przebiegu negocjacji i sposobie argumentacji. Duńczycy
przedstawiają najważniejsze argumenty na początku, podczas gdy Polacy często
czekają z tym na koniec rozmów, by „asem z rękawa" przygwoździć partnera.
Widać to także w sposobie układania programu negocjacji czy spotkań - Duńczycy
najważniejsze sprawy umieszczają na początku i dlatego tak mało szacunku
mają dla osób spóźniających się, które ten najważniejszy wątek tracą.
JĘZYK
Angielski jest powszechnie
akceptowanym językiem negocjacyjnym na wszystkich szczeblach zarządzania. Zarówno
korespondencja, jak i dokumentacja we wstępnych fazach kontaktu może więc być
przygotowana po angielsku bez potrzeby angażowania tłumacza polsko-duńskiego. W
fazie dopinania ustaleń może się oczywiście okazać, że będzie jednak potrzebne
tłumaczenie na język duński kontraktu, deklaracji cenowej czy instrukcji
obsługi.
WŁOSI PÓŁNOCY
W odróżnieniu od Szwedów czy
Finów, którzy są bardziej formalni i przyzwyczajeni do hierarchii, Duńczycy są
znani z bezpośredniego stylu bycia. Choć Polakom mogą się wydawać przy
pierwszych kontaktach oschli i pełni rezerwy, to jest to raczej wynik
rzeczowości niż formalizmu. Ta bardziej uczuciowa strona Duńczyków ujawnia się
w miarę postępu rozmów, czy to poprzez ich poczucie humoru (z którego są bardzo
dumni), czy atmosferę rozmów na luzie. Należy jednak pamiętać, że życzliwość i
otwartość w prowadzeniu rozmów nie oznaczają głębokiego uczucia przyjaźni
angażującego także sferę prywatną. Tu pokrewieństwa z Włochami się kończą.
Prywatnie bowiem bardzo trudno jest zaangażować Duńczyków, niezależnie od
otwartości, jaką okazują. Ta otwartość jest bowiem powierzchowna, bardziej
poziomie wynika z grzeczności i ogólnej asertywności niż całej cech osobowości.
UBRANIE I KONTAKT FIZYCZNY
Ten luźny stosunek do życia
przekłada się często w kulturze biznesowej na sposób ubierania się. Duńczycy są
znani z tego, że ubierają się nieformalnie i sportowo nawet na poważne
spotkania. Należy zdawać sobie z tego sprawę, by nie przyjąć tego za afront.
Przez swój sposób ubierania się Duńczycy są łatwo rozpoznawalni w tłumie
turystów za granicą. Żadna inna nacja nie wpadłaby na to, by ubrać się w dres
do teatru czy muzeum... Trzeba tu jednak zaznaczyć, że w dobie globalizacji ten
zwyczaj się zmienia i Duńczycy bardziej niż kiedyś zwracają uwagę na ubiór, a
na pewno starają się o to dbać w kontaktach biznesowych. Ten
nieformalny styl bycia nie powinien absolutnie zachęcać do ubierania się w
podobny sposób.
Przy powitaniu zwyczajem
jest podawanie ręki zarówno mężczyznom, jak i kobietom. Kobiety nie są
przyzwyczajone do całowania w rękę i taki szarmancki gest może u nich wywołać
zmieszanie i niechęć. Takie reakcje związane są z głęboko zakorzenionymi
zasadami równouprawnienia, ale także z oczekiwaniem zachowania pewnego dystansu
fizycznego, którego przekroczenie wywołuje automatycznie reakcje obronne.
SPOTKANIE I NEGOCJACJE
Spotkania są ważnym
elementem w duńskiej kulturze biznesowej i jedną z podstawowych form
podejmowania decyzji. Do spotkań Duńczycy przygotowują się bardzo starannie i
tego samego oczekują od partnerów. Przygotowania obejmują opracowanie porządku
rozmów, z dokładnie określonym miejscem i czasem ich trwania. Zazwyczaj
dochodzi do tego przygotowanie pisemnych informacji związanych z dyskutowanym
tematem, które są przysyłane partnerom, by mogli się do niego ustosunkować już
konkretnie w trakcie spotkania. Organizowane są także wewnętrzne spotkania
wstępne (tzw.
formøder), które mają
na celu wykrystalizowanie w organizacji poglądów na dany temat. W czasie rozmów
wystąpienia koncentrują się na temacie głównym bez wchodzenia na tematy
niezwiązane z głównym wątkiem. Tego samego oczekuje się od rozmówców zarówno w
formie, jak i w treści. Wszystkie więc kwieciste mowy, z szeregiem aluzji
i podtekstów nie będą na pewno docenione przez partnerów duńskich. Co więcej,
taki sposób mówienia powoduje tylko mętlik w głowie słuchaczy i ich
zagubienie. W czasie prezentacji Duńczycy starają się mówić prosto,
umieszczając najważniejszą informację w pierwszej części zdania i później
uzasadniając dany pogląd. Trzeba podkreślić, że spóźnienia na spotkania są
bardzo niemile widziane, dlatego jeśli nie jesteśmy w stanie dotrzeć na
czas, dobrze jest zadzwonić z drogi i uprzedzić o późniejszym dotarciu na
miejsce. Po spotkaniu sporządza się zazwyczaj sprawozdanie z ustaleniami,
terminami wykonania decyzji i wyznaczeniem osób odpowiedzialnych za
działania.
LUNCH BIZNESOWY
Rozmowy biznesowe są często
kontynuowane w bardziej nieformalnych ramach podczas lunchu, który ma zazwyczaj
swoją własną logikę i strukturę. Trzeba wiedzieć, że typowy lunch duński składa
się z kilku dań, i nie jest obojętne, co i w jaki sposób się spożywa.
Prawidłowe jedzenie duńskich potraw jest rytuałem podobnym do japońskiego
rytuału przygotowania i picia herbaty. Zaczyna się więc od marynowanych śledzi
na słodko, które kładzie się na czarny, żytni chleb. Taką otwartą kanapkę je
się nożem i widelcem. Do śledzia często proponuje się duński sznaps, czyli
Gammel Dansk (gorzka nalewka na 29 ziołach) lub Alborg Akvavit (zazwyczaj
kminkówka lub anyżówka). Przy następnym daniu jest już większa dowolność: może
to być otwarta kanapka o poetyckiej nazwie „Spadająca gwiazda" (
stjerneskud), składająca z kromki
pszennego, białego chleba, na którym umieszcza się smażoną rybę (zazwyczaj
filet flądry), krewetki, majonez (jego odmiany tzw.
remoulade) i często odrobinę kawioru na wierzchu. Można też się
spodziewać innych odmian otwartych kanapek z dowolną kompozycją dodatków na
kromce chleba, które pod nazwą „
smørrebrød"
traktowane są jako skarb narodowej kuchni. Na deser są słodkie ciasto lub owoce
i wybór serów. Ważne jest, by nie popełnić błędu typowego dla konsumenta
polskiego, który czasami nakłada sobie na talerz wszystko, zaczynając od
śledzia, a kończąc na serze, lub, o zgrozo, nałoży śledzia na chleb pszenny czy
zacznie jeść kanapki rękami. Może to być przez Duńczyków potraktowane jako brak
podstawowej kultury.
EGALITARYZM
Ważną cechą narodową jest rozpowszechnione poczucie
równości, które także ma swoje odzwierciedlenie w kontaktach biznesowych
[v].
Niewidoczne są więc hierarchie w strukturze firmy, gdzie nie ma dystansu
pomiędzy dyrektorem a pracownikiem. Wszyscy są zazwyczaj ze sobą na „ty", a
przy tabliczkach w firmie bardziej ważne są funkcje danej osoby niż posiadane
tytuły. Niezwyczajne jest też tytułowanie się w rozmowach i w korespondencji
pisemnej. Jako przykład takiego równego traktowania wszystkich w firmie, gdzie
każdy ma ważny wkład w sukces przedsiębiorstwa, może być zwyczaj wspólnego
picia kawy czy spotkania przy okazji urodzin (imienin się nie obchodzi). W
takim wypadku przy stole siadają wszyscy pracownicy, od dyrektora przez
praktykantów po sprzątaczki, bez wyróżniania i specjalnych miejsc dla wyższych
w hierarchii. Nawiasem mówiąc, na takich spotkaniach je się zazwyczaj duńskie
bułki z masłem, czasami dochodzi do tego dżem lub żółty ser. Daleko tu jest do
polskiego „postaw się, a zastaw się"...
Przy tym temacie nie sposób
nie wspomnieć o tzw. prawie Jante (
Janteloven).
Jest to przenośnia, która funkcjonuje w potocznym języku na określenie cechy Duńczyków
ściągania za nogi do dołu osób, którym wydaje się, że są lepsze niż inne. Jest
to postrzegane powszechnie jako wada narodowa prowadząca do utrącania ludzi
zdolnych, aspirujących do elit. Mimo to powszechne jest przekonanie, że
jednostka powinna się dostosować do wymogów obowiązujących w danej grupie.
DUMA NARODOWA
Stosunek do Szwedów
przypomina w pewnym stopniu stosunek Polaków do Rosjan. Wynika to z jednej
strony z kompleksów narodu mniejszego, który przegrał wojny o hegemonię w
basenie Morza Bałtyckiego, z drugiej zaś - z zaszłości z wieków poprzednich,
kiedy stosunek najeźdźcy szwedzkiego do ludności tubylczej można porównać do
tego, co znamy z czasów potopu szwedzkiego w Polsce: Szwedzi niszczyli i
rabowali skarby narodowe Danii. Do dzisiaj niektóre z nich są wciąż w Szwecji,
podczas gdy w Danii znajdują się tylko kopie. Należy więc uważać, by Szwedów i
Duńczyków nie wrzucać do tego samego worka, bo może to czasami wywołać taki
skutek, jaki w nas wywołuje przekonanie niektórych obcokrajowców, że w Polsce
pisze się cyrylicą. Norwegów zaś Duńczycy traktują jak (młodszych) braci z
bardzo podobnym językiem i wspólną historią, choć to uczucie nie jest
odwzajemniane przez Norwegów, którzy mają do Duńczyków taki stosunek, jak ci do
Szwedów. Stosowną paralelą - z szeregiem zastrzeżeń - byłyby może w tym
przykładzie stosunki pomiędzy Polską i Litwą.
PODARUNKI BIZNESOWE
Tutaj sprawa jest raczej
prosta: w Danii nie ma zwyczaju, żeby partnerom biznesowym dawać prezenty „na
pamiątkę" lub jako podziękowanie za udane spotkanie. Nie trzeba więc inwestować
w albumy pokazujące piękno polskiej przyrody ani w drogi alkohol. Żadna z
tych rzeczy nie wzbudzi entuzjazmu u partnerów duńskich, choć będzie przyjęta z
grzeczności. Na pewno dużym zgrzytem jest dodatkowo dawanie polskiej wódki.
Wódka jest powszechnie uznawana za pośledniejszy, by nie rzec, prymitywny
gatunek trunku, którego według Duńczyków absolutnie nie można porównać z
duńskimi narodowymi alkoholami wysokoprocentowymi, sznapsami, takimi jak Gammel
Dansk czy Aalborg Akvavit, których smak jest uszlachetniony bukietem mieszanek
ziołowych
[vi].
Jeśli już ktoś mimo wszystko chce podziękować za jakieś konkretne działanie,
np. bezpłatny wykład, przyjęte jest podziękowanie w formie butelki dobrego
wina.
Wspomniane wyżej rady powinny być oczywiście
traktowane jako zasady ogólne, od których są wyjątki. Duńczycy różnią się
między sobą i spotkamy się zapewne w kontaktach z nimi z wieloma
zachowaniami, które są odstępstwem od przyjętych reguł i wypadkową indywidualności
przedsiębiorcy. Ma tu niewątpliwie także znaczenie to, czy Duńczycy pochodzą z
metropolii (np. Kopenhagi), czy szeroko rozumianej prowincji (Jutlandia). Dają
o sobie także znać różnice regionalne w ramach tych obszarów. W dobie
powszechnej globalizacji nie można również zapominać, że zachowania biznesowe
także się ujednolicają, co może napawać nas nadzieją, że niezależnie od
wszelakich różnic i nieporozumień kulturowych koniec końców na pewno się
dogadamy.
Witold Szwebs
Enterprise Europe Network
Izba Przemysłowo-Handlowa w Krakowie
tel. +48 12 428 92 52
[i] Dane z r. 2007, Dansk
Statistik, www.dst.dk.
[ii] Dominowanie małych firm w
strukturze przedsiębiorstw nie oznacza, że nie ma tu bardzo dużych firm. Można
je zwłaszcza spotkać w branży farmaceutycznej (NovoNordisk wytwarzająca niemal
50 % światowej produkcji insuliny czy H. Lundbeck), spożywczej (Carlsberg,
szwedzko-duński ArlaFoods,) czy logistycznej i produkcji energii (największy
koncern duński A.P. Møller- Maersk Group z obrotami rzędu ponad 61 miliardów
dol. i 110 000 zatrudnionych na całym świecie; dane za rok 2008, za
www.maersk.com).
[iii] Dane z roku 2009, za
www.arlafoods.dk.
[iv] W wymiarach kultur
narodowych wyznaczonych przez holenderskiego socjologa Geerta Hofstede Polska i
Dania są na dwóch przeciwstawnych biegunach indeksu „unikanie niepewności"
(Uncertainty Avoidance Index - UAI), gdzie Dania reprezentuje słabe unikanie
niepewności oznaczające akceptowanie niepewności przyszłości i co z tym
związane, subiektywne poczucie komfortu w sytuacjach nieprzewidywalnych.
Wysokie UAI (typowe dla Polski) związane jest m.in. z wysokim poziomem
niepokoju, publicznym okazywaniem emocji oraz wysokim spożyciem alkoholu (p.
Hofstede, G., Cultures and Organizations: Software of the Mind, New York:
McGraw-Hill USA, 2005, www.geert-hofstede.com).
[v] W indeksie Geerta Hofstede
(p. przypis 4) Polska i Dania są także na dwóch przeciwstawnych biegunach
indeksu „dystans władzy" (Power Distance Index - PDI), który określa relacje
między przełożonymi i podwładnymi oraz między władzą a obywatelem. Dania
ma mały dystans władzy, co oznacza dążenie do ograniczenia nierówności między
ludźmi, oczekiwanie od przełożonych konsultacji z podwładnymi przy podejmowaniu
decyzji i hierarchię w organizacjach, która wynika z odgrywania różnych
ról, a nie z pozycji na drabinie społecznej (p. www.geert-hofstede.com).
[vi] Podstawy pod produkcję
wymienionych trunków stworzył polski Żyd z Torunia, Izydor Henius, który
wyemigrował z Polski w 1838 roku i rozwinął gorzelnię w Aalborgu, w
północnej Jutlandii.